Czy Niemcy w sylwestra piorą? – tradycje i zwyczaje noworoczne

Tegoroczny wieczór sylwestrowy i Nowy Rok będziemy obchodzimy nieco inaczej niż dotychczas. Zwykle w sylwestra spotykamy się z rodziną i przyjaciółmi w naszych domach lub uczestniczymy w dużych imprezach plenerowych. W Niemczech jedną z największych imprez plenerowych jest sylwester pod Bramą Brandenburską w Berlinie. Co roku gromadzi nawet milion uczestników. To kilka scen, namioty oraz stoiska z gastronomią. W tym roku koncerty odbędą się, ale bez publiczności. Wydarzenie zostanie transmitowane przez telewizję. W sylwestra i Nowy Rok kultywuje się różne tradycje, które mają zapewnić szczęście na kolejne 365 dni. Postanowiliśmy sprawdzić, jakie zwyczaje noworoczne mają nasi zachodni sąsiedzi. Z pewnością niektóre z nich będą dla Was zaskakujące! 

Świnka na szczęście

W Niemczech popularną tradycją sylwestrowo-noworoczną jest wręczanie swoim bliskim talizmanu w kształcie świnki (który w nowym roku przyniesie szczęście). Może ona być np. z marcepanu, czekolady lub porcelany. U naszych sąsiadów za symbol bogactwa i dobrobytu uważa się właśnie świnię. Świnka jest nie tylko obowiązkową dekoracją sylwestrowego stołu, ale też jednym z najbardziej pożądanych upominków. Często piecze się bułeczki, które mają kształt świńskiego ryjka i wręcza się najbliższym. W sylwestra można ofiarować figurkę biedronki, kominiarza, podkowę lub czterolistną koniczynkę, a szczęście w nowym roku Cię nie opuści. 

Rybia łuska w portfelu

W Polsce, aby zapewnić sobie finansowe bezpieczeństwo, w wieczór wigilijny wkładamy łuskę karpia do portfela. W Niemczech ta tradycja obchodzona jest 31 grudnia i tego dnia to właśnie dania z karpia należą do najczęściej serwowanych sylwestrowych potraw. Ta tradycja spotykana jest w domach, w których kultywowane są dawne zwyczaje. Gospodarze kładą łuski pod talerzami gości. Później należy je schować do portfela, by nigdy nie brakowało pieniędzy. Symbolem bogactwa są także soczewica i groch.

Sylwestrowe wróżby

Popularnym zwyczajem w niemieckich domach jest lanie wosku. Zabawa przypomina popularne andrzejkowe wróżby – płynny wosk wylewa się na zimną wodę i interpretuje powstałe kształty. Najbardziej pożądany jest kształt serca (oznacza miłość) oraz podkowy (oznacza szczęście w biznesie).

W sylwestra Niemcy nie piorą

31 grudnia w Niemczech, według tradycji, nakazana jest wstrzemięźliwość od prania i suszenia ubrań. Zwyczaj ten wywodzi się z germańskiej legendy. W noc sylwestrową Bóg wojny (Wodan) miał wędrować przez świat. Z obawy, by nie zaplątał się w suszące się ubrania, w ostatni dzień roku rezygnowano z prania.

Noworoczny seans filmowy

W ostatni dzień w roku Niemcy oglądają swój ulubiony film, który od 1972 roku jest wyświetlany w każdego sylwestra. Trwający kilkanaście minut skecz „Dinner for one” nakręcony został w 1963 roku przez północnoniemiecki oddział niemieckiej telewizji. Tekst skeczu został napisany przez brytyjskiego autora w latach 20-tych XX w. i wystawiany był z powodzeniem na różnych scenach w Wielkiej Brytanii. Jednak największy sukces odniósł właśnie u naszych zachodnich sąsiadów. Wyświetlają go prawie wszystkie możliwe kanały, a film ten nie ma dubbingu i puszczany jest zawsze w oryginalnej wersji językowej, czyli po angielsku.

Akcja toczy się w domku Miss Sophie, która świętuje swoje 90-te urodziny. W przygotowaniach pomaga jej lokaj James. Solenizantka zaprasza na kolację czterech znajomych, którzy jednak nigdy się nie pojawią, ale lokaj James wciela się w rolę gości, każdego z nich odtwarza i wychyla kolejne toasty za zdrowie jubilatki. 

Bieg sylwestrowy

Dość młodą tradycją niemiecką jest bieg sylwestrowy. Odbywa się 31 grudnia w wielu niemieckich miastach. W biegu każdy może wziąć udział, nie chodzi w nim o to kto jest najszybszy, ale o zabawę i najśmieszniejszy strój. Niestety w tym roku bieg został odwołany, ale warto zobaczyć na stronie (SPRAWDŹ) zdjęcia biegów z poprzednich lat. 

Poniżej znajdziecie sylwestrowy słowniczek, a tymczasem życzymy wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

Słowniczek

  • das Silvester – Sylwester
  • die Silvesterfeier – Sylwester
  • das Fest – święto lub die Feier – święto
  • der Sekt – szampan
  • der Champagner – szampan
  • der Toast – toast
  • zum Wohl! – na zdrowie!
  • den Toast ausbringen – wznosić toast
  • das Kleid – strój
  • die Tracht – strój
  • der Vorsatz/die Vorsätze – postanowienie/postanowienia
  • die Neujahrsvorsätze – postanowienia noworoczne
  • der Knaller – petarda
  • das Glas – kieliszek

Einen guten Rutsch ins neue Jahr! – Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

Co zobaczymy na wigilijnym stole u podopiecznego?

U naszych zachodnich sąsiadów Boże Narodzenie obejmuje trzy dni: Wigilię, pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia i drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia. Święta są obchodzone w gronie rodziny i najbliższych. Wieczór wigilijny odbywa się w zaciszu domowym. W chrześcijańskich rodzinach, po uczestnictwie w Mszy Świętej, zapala się świece na choince i rozpoczyna uroczystą kolację. Tego dnia w niemieckich domach podawana jest zazwyczaj sałatka kartoflana. 24 grudnia to dzień wypełniony ostatnimi przygotowaniami do świąt.

W Niemczech nie ma pasterki, a na nabożeństwo chodzi się po południu. Po przyjściu z kościoła zaczyna się uroczysta kolacja. Przy stole nie znajdziemy dodatkowego miejsca, a życzenia składa się bez opłatka. Pod każdym talerzem schowana jest moneta, której obecność ma zapewnić rodzinie dostatek przez cały rok. Dzieci nie muszą czekać do pierwszej gwiazdki, a prezenty nie znajdują się pod choinką, lecz układane są na stole.

Ulubionymi potrawami są pieczona gęś, kaczka, indyk, dziczyzna oraz dania na bazie kapusty (kiszonej i świeżej). Najsłynniejszym ciastem bożonarodzeniowym jest strucla – ciasto drożdżowe z dużą ilością bakalii przede wszystkim rodzynek. Stałym punktem Świąt Bożego Narodzenia jest rodzinne muzykowanie i śpiewanie kolęd.

Czy wiesz, że:

  • Najstarszy jarmark bożonarodzeniowy jest organizowany w Saksonii od 1434 roku.
  • Na choince wiesza się bombki w kształcie ogórka. Osoba, która znajdzie ją jako pierwsza, otrzymuje dodatkowy prezent.
  • kolęda „Cicha noc” została napisana w języku niemieckim przez Franza Xaviera Grubera. Do tej pory przetłumaczono ją na ponad 300 języków.

Słowniczek:

  • Ein frohes und besinnliches Weihnachtsfest! – Wesołych, nastrojowych Świat Bożego Narodzenia!
  • Fröhliche Weihnachten und einen guten Rutsch ins Neue Jahr. – Radosnych Świąt Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nowego Rok.
  • Alles Gute im neuen Jahr. – Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
  • Frohes neues Jahr. – Szczęśliwego Nowego Roku.
  • Alle Deine Träume sollen im kommenden Jahr in Erfüllung gehen. – Aby w przyszłym roku wszystkie Twoje marzenia się spełniły.
  • Frohe Weihnachten. – Wesołych Świąt.

Frohe Weihnachten

Tradycje adwentowe w Niemczech

29 rozpoczął się adwent, a na naszych wieńcach adwentowych mamy zapalone dwie świece. Dla wszystkich jest to okres intensywnych przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia. Adwent trwa cztery tygodnie poprzedzające Boże Narodzenie, rozpoczyna on nowy rok liturgiczny w Kościele katolickim. Głównym symbolem tego czasu jest światło i ciemność. Przedstawiamy Wam zwyczaje i tradycje adwentowe w Niemczech. Każda z adwentowych tradycji ma pomagać w przeżywaniu oczekiwania Bożego Narodzenia.

Kalendarz adwentowy

To czterotygodniowy kalendarz, w którym pod każdym dniem ukryty jest mały upominek. Co ciekawe, to właśnie Niemcy zapoczątkowały tę tradycję. Pierwszy został zrobiony własnoręcznie prawie 200 lat temu. Kalendarz wypełniania się zazwyczaj czekoladkami.

Wieniec adwentowy

W Polsce i w Niemczech spotykany w domach wieniec z czterema świecami oznaczającymi cztery niedziele adwentu. Wieniec często zrobiony jest ze świeżych gałązek (które symbolizują krew Chrystusa przelaną na krzyżu). Tę tradycję również zapoczątkowali nasi zachodni sąsiedzi. Został stworzony po raz pierwszy w Hamburgu przez Johanna Hinricha Wicherna. Początkowo wieniec miał oprócz czterech głównych świec, dziewiętnaście mniejszych, tak aby codziennie móc zapalić jedną z nich.

Ciasteczka adwentowe

Pieczone są podczas adwentu. Rodziny wraz z dziećmi pieką kruche ciasteczka i pierniki, które następnie ręcznie dekorują i malują. Przygotowane w ten sposób ciasteczka stają się często podarunkiem dla znajomych i rodziny. To sympatyczny gest, który towarzyszy przez cały adwent.

Jarmarki świąteczne

Mimo, że w tym roku nie odbędą się tradycyjne jarmarki, są one głęboko zakorzenioną tradycją adwentową. Zazwyczaj organizuje się je na rynkach i placach niemal wszystkich większych, niemieckich miast. Na wielu monachijskich jarmarkach dostępne są również liczne atrakcje dla dzieci. Do najbardziej popularnych należą m.in. jarmark na dziedzińcu Rezydencji, jarmark przy Chinesischer Turm oraz w dzielnicy Haidhausen.

Słowniczek

  • der Advent – adwent
  • die Adventszeit – czas adwentu
  • der Adventskalender – kalendarz adwentowy
  • der Adventskranz – wieniec adwentowy
  • die Kerze – świeca
  • der Weihnachtsmarkt – jarmark bożonarodzeniowy
  • der Glühwein – grzane wino
  • das Weihnachten – Świeta Bożego Narodzenia
  • das Fest  – święto
  • feiern – świętować
  • das Weihnachtslied – kolęda
  • singen – śpiewać
  • der Lebkuchen – piernik

Święty Mikołaj w Niemczech

Co roku 6 grudnia zarówno w Polsce jak i w Niemczech obchodzimy Mikołajki. Jest to święto ku czci świętego Mikołaja, biskupa Miry. 

Na początek trochę historii!

Mikołaj był biskupem w IV wieku w bizantyjskim regionie  – obecnie teraz terytorium Turcji. Wsławił się jako człowiek szczególnie wrażliwy na losy biednych. Największe sanktuarium Świętego znajduje się we włoskim Bari.

Mikołajki to zwyczaj, który wywołuje radość szczególnie u dzieci, ale też i u dorosłych. W nocy z 5 na 6 grudnia do naszych domów przychodzi Święty Mikołaj, który przynosi drobne upominki i prezenty. Do dziś wspominam jak z moją młodszą siostrą wieczorem czyściliśmy buty i stawialiśmy na parapecie. Noc zawsze była przepełniona magią oraz niecierpliwym wyczekiwaniem na grubego pana w czerwonym kubraku z siwą brodą.

Według niemieckiego obyczaju obchodzenie Mikołajek ma umilić czas adwentu i osłodzić oczekiwanie na Boże Narodzenie.

Mikołajki w Niemczech

W Niemczech Święty Mikołaj przychodzi tej samej nocy co w Polsce. I wkłada prezenty – głównie są to słodycze – do wystawionych przez maluchy przed dom butów lub specjalnych skarpet mikołajowych. W Niemczech prezenty dostają wszystkie dzieci bez względu na to czy były grzeczne. Do szkół, przedszkoli i żłobków tego dnia przychodzi Mikołaj w towarzystwie swojego pomocnika Knechta Rupprechta, który według tradycji nosi brązową lub czarną suknię.

Należy również wspomnieć o kilku wyjątkowych niemieckich tradycjach, które są związane z mikołajkami.

Na północy Niemiec zamiast św. Mikołaja przychodzi Knecht Ruprecht, który jest cały czarny. W Bawarii św. Mikołajowi zawsze towarzyszy Krampus czyli odpowiednik diabła. W landzie Nadrenia Północna-Westfalia Mikołaj jest nazywany w lokalnym dialekcie Kloas. Zgodnie z lokalną tradycją za Mikołaja przebierają się dzieci i chodzą od domu do domu śpiewając. Mieszkańcy odwiedzanych domów muszą zgadnąć jakie dziecko kryje się za przebraniem i obdarować je słodyczami.

Słowniczek

  • Weihnachten – Święta Bożego Narodzenia
  • die Bräuche – Zwyczaje
  • der Nikolaustag – Dzień Św. Mikołaja
  • der Schuh vor der Tür – But przed drzwiami
  • die Socke aus der Wolle – Skarpeta z wełny
  • die Geschenke – Prezenty 
  • die Süβigkeiten – Słodycze
  • die Schleckerei, die Leckerei – Smakołyki, łakocie 

A Wy byliście grzeczni w tym roku?

Jak Niemcy świętują Andrzejki

29 listopada obchodzimy tzw. Andrzejki. Wigilia św. Andrzeja jest świętem znanym w wielu krajach Europejskich. W tym roku, ze względu na obecną sytuację, niestety nie odbędą się liczne imprezy i wydarzenia rozrywkowe. Tradycją nocy Andrzejkowej, która przypada na 29/30 listopada jest wróżenie. Mimo, że zostaniemy w tym roku w domach, dla zabawy i humoru warto sobie powróżyć w domowym zaciszu. 🙂 Andrzejkowe serce i szpilki, lanie wosku, rzucanie monetą, karteczki chowane pod poduszką to tylko kilka z najpopularniejszych zabaw andrzejkowych

A jak Niemcy świętują Andrzejki? Czy znajdziemy coś powiązanego z naszymi obyczajami?

Nasi zachodni sąsiedzi obchodzą Andrzejki tej samej nocy co Polacy, jednak ich wróżby różnią się od naszych. Panuje u nich przekonanie, że samotne kobiety, które chcą wyjść za mąż, powinny poprosić o pomoc świętego Andrzeja. Niemki wierzą, że jeżeli noc prześpią nago, to z pewnością zobaczą we śnie swojego przyszłego wybranka. Ważne jest również nasłuchiwanie, z której strony szczekają psy. W Niemczech wierzy się bowiem, że właśnie z tamtej strony przybędzie do panny jej przyszły mąż. W Niemczech tradycja andrzejkowa cieszy się wciąż szczególnymi względami.

Jeżeli chcielibyście poznać więcej zwyczajów naszych zachodnich sąsiadów. Popytajcie swoich podopiecznych. Przygotowaliśmy dla Was kilka przydatnych zwrotów, które ułatwią Wam rozmowę. Dajcie znać jak dowiecie się czegoś ciekawego. 

  • Die Andreasnacht – Andrzejki
  • schwarze Magie – czarna magia
  • die Zauberei – magia
  • der Zauber – zaklęcie
  • der Zauberstab – czarodziejska różdżka
  • das Schicksal – los
  • der Aberglaube – przesąd
  • weissagen/wahrsagen – przepowiadać
  • das Sternzeiczen/Tierkreiszeichen – znak zodiaku
  • der Schornsteinfeger – kominiarz
  • das Horoskop – horoskop
  • die Handlesekunst – czytanie z ręki
  • die Besen – miotły
  • schwarze Katze – czarny kot
  • ein Quäntchen Glück – łut szczęścia
  • behext, gebannt, verzaubert – zaklęty
  • aus dem Kaffeesatz wahrsagen/lesen– wróżenie z fusów kawy
  • aus den Karten wahrsagen/jdm die Karte legen – wróżyć z kart
  • ein Horoskop erstellen – układać horoskop
  • in jds Gedanken lesen – czytać komuś w myślach
  • in die Kristallkugel schauen – patrzeć w szklaną kule
  • jdm aus der Hand lassen – wróżyć komuś z ręki
  • Wachs durch das Schlüsselloch gießen – lać wosk przez dziurkę od klucza
  • Geister beschwören – wywoływać duchy
  • die Zukunft vorsagen– przepowiadanie przyszłości
  • die Kristallkugel – szklana kula

A wy wróżycie w Andrzejki? Jak TAK zdradźcie nam swoje przepowiednie. 

“Z pamiętnika NAJopiekunki SenioVity” – Moje powołanie

Serdecznie zapraszamy na trzeci już wywiadu z cyklu “Z pamiętnika NAJopiekunki SenioVity”. W tym wydaniu naszą Bohaterką jest Pani Barbara, z którą rozmawiamy o powołaniu i jak zaczęła się jej przygoda w branży opiekuńczej. 

Pani Barbara już od ponad 6 lat zajmuje się osobami starszymi. Jest dyplomowaną opiekunką oraz założycielką grupy na Facebook’u “Opiekunki/Opiekunowie Wspierajmy się”. Opisuje siebie jako domatorkę, lubi czytanie książek i oglądanie niemieckiej telewizji.

SV: Co sprawiło, że zdecydowała się Pani na pracę w opiece?

B: Myślę, że po prostu proza życia. No i to, że lubię starsze osoby. Przed wyjazdem do Niemiec pracowałam jako pomoc stomatologiczna, więc od zawsze miałam kontakt z ludźmi, co ułatwiło mi późniejszą pracę. Początki w opiece miały miejsce w Polsce. Później zrobiłam certyfikat opiekunki, po którym przez trzy miesiące byliśmy zobligowani do odbycia stażu w domu opieki. Dzięki temu przed wyjazdem do Niemiec miałam już doświadczenie.

SV: Jak długo pracuje Pani w zawodzie Opiekunki Osoby Starszej?

B: Już około sześciu – siedmiu lat.

SV: A czy pamięta pani swój pierwszy wyjazd?

B: Oczywiście, że pamiętam. 🙂 Pojechałam na krótkie zastępstwo na trzy dni, a zostałam na całe trzy miesiące. Pacjent był sparaliżowany od pasa w dół. Wówczas po raz pierwszy usłyszałam słowo ”perfekt”. Pamiętam, że musiałam szybko sprawdzić co, ono oznacza. (hahaha)

SV: Gdy pierwszy raz wyjechała Pani na zlecenie, znała Pani język niemiecki?

B: Z językiem niemieckim nie miałam wcześniej styczności. Bazowałam na języku angielskim, który znam dość dobrze. Jednak wiadomo, z młodymi osobami nie ma problemu, ale starsze raczej nie znają angielskiego. Jadąc bezpośrednio na zlecenie, gdy byliśmy już w Niemczech, zapytałam kierowcę busa, jak się mówi po niemiecku “dzień dobry”. Miałam oczywiście przygotowany zeszyt ze słówkami i podręczny słownik. W nauce języka niemieckiego bardzo pomogło mi oglądanie niemieckiej telewizji. Nasłuchiwanie uczy wymowy słów i składni. 

SV: Kończyła Pani kursy przygotowujące do zawodu Opiekuna Osoby Starszej. Jest Pani certyfikowaną opiekunką. Jak praktyka zdobyta na kursach wpłynęła na Pani początki w branży opiekuńczej?

B: Skończyłam kilka kursów. Jeżeli mówimy o zdobywaniu certyfikatu, to jest to dość długi proces. Czasochłonny i pracochłonny, ale uważam, że pozytywnie wpłynął na moją pracę. Nie żałuję tej decyzji. Na kursie poznałam najczęściej występujące choroby wieku starczego, oraz nabyłam umiejętności takie jak obsługa liftu.  Były również zajęcia z psychologii. Jedyną obawę jaką miałam jak to będzie wyglądało w praktyce.

SV: Co daje Pani największą satysfakcję z tej pracy?

B: Najbardziej zadowolenie pacjenta.

SV: A czy z łatwością nawiązuje Pani relacje z podopiecznymi? 

B: Na szczęście nigdy nie miałam kłopotu z nawiązywaniem kontaktów z ludźmi.

SV: Jakie dałaby Pani wskazówki w zakresie organizacji pracy na zleceniu, na co zwrócić szczególną uwagę?

B: Po przyjeździe na zlecenie staram się przede wszystkim poznać dom, przynajmniej wzrokowo. Gdzie co jest, gdzie są poukładane środki czystości, wkładki, pampersy oraz inne niezbędne przedmioty . Muszę to wiedzieć, by nie wpadać w panikę, gdy jest mi to akurat potrzebne. Oczywiście to zależy od zlecenia, a później to już idzie z górki.

SV: A jak spędza pani swój czas wolny na zleceniu?

B: Szczerze, jestem domatorem, lubię spędzać czas w domu. Czytam książki, zawsze też zabieram ze sobą jakieś z Polski. Uwielbiam też niemiecką telewizję, która z resztą dużo mi daje w nauce języka – poznaję więcej słów i wyrażeń po niemiecku.  

SV: Na bazie Pani dotychczasowych doświadczeń, która sytuacja na zleceniu była w Pani ocenie najtrudniejsza?

B: Jak już wspominałam, podopieczny na moim pierwszym zleceniu był sparaliżowany od pasa w dół. Miałam obawę “liftową”, tzn. nie bałam się tego liftu jako liftu, ale obawiałam się, że to wszystko nie pójdzie sprawnie i że ucierpi na tym pacjent. Natomiast moja druga najcięższa sytuacja na zleceniu, była przy podopiecznej, która chorowała na Alzheimera. Nie bardzo wiedziałam, jak mam zareagować. Było to moje drugie zlecenie, a pacjenta się mnie bała. Usiadłam w pokoju, nie panikowałam i sama sobie wytłumaczyłam na spokojnie, że ona mnie nie zna i dlatego się mnie boi. Rozumiałam, że musi się przyzwyczaić i oswoić z nową osobą. Później to już było fantastycznie do tego stopnia, że  próbowano mnie zeswatać z synem podopiecznej. (głośny śmiech).

SV. Jak trafiła Pani do SenioVity? Za co ceni Pani współpracę z nami?

B: Szczerze, to był przypadek, ale ponoć przypadków w życiu nie ma. 🙂 Akurat byłam po wypadku z poprzednią firmą. Zaczęłam rozglądać się za nowym zleceniem i los tak chciał, że zadzwoniła do mnie pani Karolina, z którą naprawdę dobrze mi się rozmawiało. Podjęłam ryzyko, które się opłaciło. Przeważnie bazuję na firmach poleconych mi przez bezpośrednio znane mi osoby, tutaj zaryzykowałam, ale nie żałuję.

SV: Wspominała Pani, że założyła Pani grupę na Facebook’u dla Opiekunów. Kiedy i skąd narodził się ten pomysł?

B: Pomysł urodził się sam z siebie, spontanicznie. Na Facebooku aktywnie czytam grupy dla Opiekunów i Opiekunek. Niestety, na grupach bardzo często w komentarzach dochodzi do nieprzyjemnej wymiany zdań, kłótni i wyzwisk. Właśnie wtedy narodził się pomysł założenia grupy dla opiekunów, która nie ma na celu walki z firmami. Chodziło o to, żebyśmy sami nawzajem się wspierali, wymieniali doświadczeniami i niekoniecznie tymi złymi. Przecież są też pozytywne sytuacje, ja jakichś szczególnie przykrych doświadczeń po prostu nie mam. Nasza grupa wciąż się powiększa, dlatego zapraszam zainteresowane osoby do dołączenia – opiekunki / opiekunowie Wspierajmy się.

SV: Co poradziłaby Pani osobom rozpoczynającym pracę w branży opieki? Na co powinny zwrócić szczególną uwagę?

B: Każdy z nas jest inny, ale w tej pracy trzeba lubić starszych ludzi i to jest podstawa. Na początku nie bać się i jechać z pozytywnym nastawieniem, bo jak już nastawienie mamy złe to bez sensu wsiadać do busa. Należy zachować zimną krew i wszystko sobie na spokojnie przemyśleć, ale duże znaczenie, żeby nie powiedzieć główne, ma serducho. To trzeba lubić po prostu. Jak ktoś chce, według mnie oczywiście, jechać wyłącznie “na zimno” i przekalkuluje finanse (skądinąd które są naprawdę niezłe), bez empatii, sympatii do starszej osoby, to nic z tego nie będzie. Oczywiście, jedno nie wyklucza drugiego, a już jak to idzie w parze, to jest fantastycznie.

Bardzo dziękuję za rozmowę.
Zapraszamy do lektury następnych wywiadów, które pojawią się już niebawem.

29 października – Światowy Dzień Udaru Mózgu

Co roku, 29 października obchodzimy Światowy Dzień Udaru Mózgu. Został ustanowiony w celu uświadamiania społeczeństwu, że udar mózgu jest bardzo groźną chorobą. Trzecią co do częstości, przyczyną śmierci i głównym powodem trwałej niepełnosprawności wśród dorosłych. Szacuje się, że jeden na sześć osób kiedyś doświadczy udaru mózgu, choroby która swą częstotliwością występowania dorównuje zawałom serca. W Polsce 80 000 osób każdego roku doznaje udaru mózgu.

Główne objawy udaru mózgu to:

  • niedowład lub drętwienie ręki i nogi po jednej stronie ciała,
  • zawroty i bardzo silny ból głowy,
  • opadanie jednego kącika ust,
  • niewyraźna mowa,
  • zaburzenia widzenia,
  • niepewny chód.

Gdy podejrzewasz u kogoś udar, wykonaj prosty test:

  • poproś, aby osoba się uśmiechnęła –  jeśli jedna część ust się nie podniesie, może być ona porażona;
  • poproś, aby osoba podniosła obie ręce nad głowę – gdy uniesienie tylko jedną rękę lub kończyna podnoszona jest powoli – prawdopodobnie niedowład objął połowę ciała;
  • poproś o powtórzenie: „Wszystko będzie dobrze” – jeśli mowa jest niewyraźna lub niemożliwa, należy wezwać karetkę;
  • nie lekceważ nagłego zaburzenia widzenia – zaniewidzenia na jedno oko lub ograniczenia pola widzenia po jednej stronie.

Jeśli mamy do czynienia z udarem, najważniejszy jest CZAS. Dlatego bardzo ważna jest umiejętność rozpoznawania pierwszych symptomów i udzielenia pierwszej pomocy. Zlekceważenie pierwszych objawów udaru mózgu może doprowadzić do śmierci lub kalectwa.

Składanie kondolencji w języku niemieckim

Już niedługo, bo 1-2 listopada obchodzimy Święto Wszystkich Zmarłych oraz Dzień Zadusznych. To czas zadumy i wspomnień tych, którzy już odeszli. Bardzo często praca Opiekuna nie wiąże się tylko z opieką i wsparciem w codzienności, ale też z odejściem podopiecznych. Temat ten jest dla każdego z nas trudny i ciężki. Często towarzyszące nam uczucia nie dają wyrazić się słowami, szczególnie w obcym języku. Równie ważne jest delikatnie i umiejętnie zwerbalizować nasz żal i współczucie. Kondolencje rodzinie zmarłego składamy w dniu pogrzebu, można wysłać kartkę kondolencyjną. Poniżej zamieszczamy zwroty, które powinny ułatwić Opiekunom składanie kondolencji w języku niemieckim.

  • Mein Beileid für dich und deine Familie. – Moje kondolencje dla Ciebie i Twojej rodziny.
  • In diesem schweren Moment möchten wir dir unser aufrichtiges und tief empfundenes Beileid aussprechen. – Proszę przyjąć nasze najgłębsze kondolencje i wyrazy współczucia w tym najtrudniejszym czasie.
  • Allen Leidtragenden in deiner Familie spreche ich mein aufrichtiges Beileid aus. – Wszystkim będącym w twojej rodzinie w żałobie składam wyrazy współczucia.
  • Ich möchte Dir meine aufrichtige Anteilnahme an diesem dunklen Tag aussprechen.Składam wyrazy szczerego współczucia.
  • Unsere Gedanken begleiten dich und deine Familie durch die schwere Zeit des Verlustes. – Całym sercem jesteśmy z Wami i Waszą rodziną w tym najtrudniejszym okresie.
  • (imię zmarłej osoby) Tod tut uns sehr leid.Jest nam bardzo przykro z powodu śmierci (…)
  • In diesen schweren Moment möchten wir Dir unser aufrichtiges und tief empfundenes Beileid aussprechen.Proszę przyjąć nasze najgłębsze kondolencje i wyrazy współczucia w tym najtrudniejszym czasie.
  • Unser aufrichtiges Beileid wegen dem Verlust einer geliebten Person. – Proszę przyjmij nasze szczere kondolencje z powodu straty ukochanej dla Ciebie osoby.
  • Mein aufrichtiges Beileid wegen dem Tod von (imię osoby). Chciałbym wyrazić moje szczere kondolencje z powodu śmierci (…).
  • Dein Verlust tut mir so leid. – Przykro mi z powodu Twojej straty.
  • Das kann ich kaum glauben. Ledwo mogę w to uwierzyć.
  • Ich weiß nicht, welche Worte soll ich in dieser Situation nutzen , aber ich möchte dir mein herzliches Beileid aussprechen. – Nie wiem jakich słów w tej sytuacji powinnam użyć, ale chciałabym wyrazić żal, płynący z mojego serca.
  • Unsere Gedanken begleiten Dich und Deine Familie durch die schwere Zeit des
    Verlustes. –
    Całym sercem jesteśmy z Wami i Waszą rodziną w tym najtrudniejszym okresie.
  • Wir sind erschüttert und zutiefst betrührt über den vorzeitigen Tod Deines Sohns/Deiner Tocher/Deines Ehemanns/Deiner Ehefrau, … Jesteśmy poruszeni z powodu przedwczesnej śmierci Pana/Pani syna / córki / męża / żony, …

W kondolencjach warto, wyrazić uczucia związane ze zmarłą osobą:

  • Er / Sie war eine großartige Person. – On był / Ona była wspaniałą osobą.
  • Er wird für immer in unserem Gedächtnis sein. – On będzie w naszych wspomnieniach na zawsze.
  • Sie war eine liebevolle Person. –  To była osoba pełna miłości.
  • Wir werden ihn als einen liebenswerten und gutmütigen Menschen in Erinnerung behalten. Zapamiętamy go jako człowieka miłego i dobrego.

Światowy Dzień Chorób Reumatycznych

Dnia 12 października obchodzimy Światowy Dzień Chorób Reumatycznych. Święto zostało ustanowione w 1996 roku przez ARI (Arthritis and Rheumatism International) – międzynarodową organizację zrzeszającą chorych na schorzenia reumatyczne.

Choroby reumatyczne to ponad 300 różnych schorzeń związanych z układem ruchu, które różnią się objawami i przebiegiem. Choroby reumatyczne najczęściej obejmują stawy, jednak mogą też zająć narządy wewnętrzne. Jedne z najczęściej występujących chorób reumatoidalnych to: 

  • młodzieńcze idiopatyczne zapalenie stawów (MIZS) – to każde zapalenie stawów występujące przed 16. rokiem życia. Pierwszym objawem jest zapalenia jednego stawu, np. kolanowego.
  • reumatoidalne zapalenie stawów – charakteryzuje się bólem i obrzękiem małych stawów rąk i nóg, poranną sztywnością stawów (trwająca co najmniej godzinę). 
  • toczeń rumieniowaty układowy (SLE) – charakteryzuje się rumieniem na twarzy w kształcie motyla (zaczerwienienie policzków i nosa), bólami stawów i mięśni, nadżerkami w jamie ustnej.
  • zesztywniające zapalenia stawów kręgosłupa (ZZSK) – charakteryzuje się tępym bólem kręgosłupa w okolicy krzyżowo-biodrowej. Występuje w nocy, nad ranem i ustępuje przy wysiłku, np. gimnastyce itp.

Powszechnie sądzi się, że są to schorzenia osób w podeszłym wieku, jednak młodzieńcze idiopatyczne zapalenie stawów, dotyka średnio 1 na 100 dzieci. Reumatoidalne zapalenie stawów jest najczęściej rozpoznawane u ludzi młodych i w średnim wieku (25-40 lat). Szacuje się, że na choroby reumatyczne cierpi ponad 120 milionów Europejczyków, w samej Polsce jest około 10 milionów chorych.

Choroby reumatyczne to choroby o podłożu reumatoidalnym co oznacza, że nasz układ odpornościowy z nieznanych przyczyn zaczyna atakować nasze tkanki. Idące za nimi uszkodzenia, prowadzą do problemów w codziennym funkcjonowaniu, takimi jak np. ubieranie, chodzenie, jedzenie. Choroby zbyt późno zdiagnozowane lub niewłaściwie leczone mogą prowadzić do trwałej niepełnosprawności, a niekiedy (gdy zajmują narządy wewnętrzne) nawet do śmierci. Leczenie chorób reumatycznych powinno być podjęte jak najszybciej, najlepiej w ciągu 6–12 tygodni od momentu, kiedy pojawią się pierwsze objawy.

Choroby reumatyczne – leczenie

Zmiany w organizmie, do których doszło, są nieodwracalne. Możliwe jest jedynie łagodzenie objawów oraz spowolnienie postępów choroby. W celu umorzenia bólu stosuje się  niesteroidowe leki przeciwzapalne (NLPZ) w postaci doustnej lub miejscowej. Równie ważna jest też rehabilitacja. W zaawansowanych stanach konieczne mogą być zabiegi chirurgiczne.

Głównym celem Światowego Dnia Reumatyzmu jest propagowanie wiedzy na temat chorób reumatycznych i podnoszenie świadomości ich skutków. 

“Z pamiętnika NAJopiekunki SenioVity” – przygotowania do wyjazdu na zlecenie

Zapraszamy na kolejny wywiad z cyklu “Z pamiętnika NAJopiekunki SenioVity”. Tym razem naszą bohaterką jest pani Danuta, z którą rozmawialiśmy o niezawodnych przygotowaniach do wyjazdu na zlecenie. Zdradziła nam, co zawsze zabiera ze sobą oraz jakie produkty warto kupić u naszych zachodnich sąsiadów. 

Pani Danuta już od 14 lat pracuje jako Opiekunka osób starszych.
Jak sama mówi: “Staram się traktować podopieczne jak swoje przyjaciółki, które potrzebują mojej pomocnej dłoni”.
Pani Danuta w wolnych chwilach lubi czytać książki, chodzić do teatru i spędzać czas na świeżym powietrzu.

SV: Co sprawiło, że zdecydowała się Pani na pracę w opiece?

D: Znalazłam się w takim okresie, kiedy bardzo szybko przechodziło się na emeryturę. Nie chciałam jednak rezygnować z mojej aktywności zawodowej. Bardzo lubię pracować z ludźmi, więc postanowiłam spróbować w branży opiekuńczej. Tak moja przygoda trwa do dzisiaj. Już nie raz mówię sobie, że to już ostatnie zlecenie, ale to wciąga, tak jak marynarza do rejsu. (śmiech)

SV: Gdy pierwszy raz wyjechała Pani na zlecenie, znała Pani język niemiecki?

D: Znałam, ale bardzo słabo. Języka niemieckiego uczyłam się w liceum ogólnokształcącym, więc pamiętałam podstawowe zwroty i słownictwo. W szkole wymagany był inny zakres materiału. Pamiętam, że na maturze zdawałam język niemiecki, ale posługiwanie się nim w życiu codziennym to jest zupełnie coś innego. Jestem samoukiem, bardzo dużo się uczyłam samodzielnie. Na zlecenia zawsze jeździłam z zeszytem, gdzie miałam przygotowane słownictwo oraz zwroty. W dalszym ciągu zabieram go zawsze ze sobą, tak w razie czego. Oglądałam też dużo programów telewizyjnych po niemiecku, robiłam sobie notatki, nawet na zakupach. (śmiech) Już wiele lat jeżdżę do Niemiec, więc życie mnie tego języka nauczyło. Na zleceniu jest wszystko po niemiecku, nie ma szans by się nie nauczyć. Trzeba zadzwonić do apteki czy do lekarza, czy też porozmawiać z podopieczną przy kawce. Podopieczni potrzebują tej rozmowy, towarzystwa, dobrego słowa. Jestem całymi dniami związana z podopieczną, nie wyobrażam sobie nie rozmawiać.

SV: Jak długo pracuje Pani w zawodzie Opiekuna Osoby Starszej?

D: Z przerwami, to 14-15 lat. Miałam różne przypadki, ale zawsze trafiałam na dobre rodziny, gdzie czułam się jak jej członek. Było bardzo miło, sympatycznie. Na początku długo pracowałam u jednych rodzin po 5 lat, czy po 2-3 lata. Z niektórymi rodzinami, chociaż już moje podopieczne odeszły, utrzymuję kontakt po dziś dzień. Nie spotykamy się, ale dzwonimy do siebie, piszemy na czacie, wysyłamy zdjęcia z różnych uroczystości, czy wakacji. Mam jedną rodzinę, gdzie przez 3 lata opiekowałam się ich matką, która mi raz w roku na Boże Narodzenie przesyła małą paczkę. To jest taki miły gest, tak uskrzydla człowieka. Wtedy czuję, że to co robię jest doceniane. Ostatnio, gdy byłam u mojej podopiecznej w Mannheim, rodzina zgodziła się, abym wykorzystała cały dzień wolny. Miałam w planach pojechać do Zuzenhofen, odwiedzić rodzinę, u której pracowałam 5 lat. Byłam bardzo podekscytowana tym wyjazdem, rodzinna też już na mnie czekała, no ale niestety, koronawirus pokrzyżował nam plany. Moja obecna podopieczna jest bardzo wiekowa, także nie chciałam jej narażać. Utrzymujemy kontakt telefoniczny, może kiedyś coś się wyklaruje i uda nam się spotkać. Na tę chwilę w dobie wirusa muszę dbać o moją podopieczną, by jej nic nie zagrażało.

SV: Jak zaczęła się Pani współpraca z firmą SenioVita?

D: A dziękuję, dobrze. Jestem na drugim zleceniu z Waszą firmą, poprzednie było w Mannheim. Było tam bardzo miło, ale… nie było ogrodu. A ja tak bardzo lubię spędzać czas w ogrodzie i nie wyobrażam sobie całego lata w bloku.

SV: Jakie ma Pani najmilsze wspomnienie związane z wyjazdem do Niemiec w charakterze opiekunki?

D: Myślę, że moje jedne z najmilszych wspomnień jest związane z moją podopieczną, u której pracowałam ponad pięć lat. Były to chwilę, które wspominam do dziś. Podopieczna była w dobrej kondycji fizycznej i bardzo lubiła podróżować. Gdy, była ładna pogoda i robiło się ciepło, organizowałyśmy wycieczki samochodowe po okolicy. Były tam przepiękne tereny. Seniorka należała do klubu seniora, gdzie organizowane były wycieczki autokarowe. Zawsze z nią jeździłam, także bardzo dużo zobaczyłam. Na każdym zleceniu było fajnie, wszędzie były i lepsze i gorsze chwile.

SV: Czy z łatwością nawiązuje Pani relacje z podopiecznymi?

D: Tak, jednak każda rodzina jest inna i do każdej rodziny trzeba się troszeczkę dostosować. Poznać ich mentalność, przyzwyczajenie, nawyki. Uważam, że jeżeli Opiekunka będzie nieelastyczna to będzie jej trudno się zaaklimatyzować i poznać z podopiecznym. Staram się być miła, oddana, ”z sercem na dłoni”. Traktuję moją podopieczną zawsze jakby była moją siostrą lub przyjaciółką. Nie mówię, że jak matkę by ich nie urazić, że są o tyle starsze. (śmiech) Jestem zawsze z nimi po imieniu, staram się powiedzieć dobre słowo, poprawić humor, jeśli podopieczna ma ochotę bym jej poczytała, to poczytam. Jestem elastyczna. Chociaż nie można sobie pozwolić na wszystko, w niektórych sytuacjach trzeba być stanowczym, ale summa summarum zawsze się dogadujemy.

SV: Co ułatwia Pani ten proces?

D: Jak wracam do domu i jestem w Polsce to mam stały kontakt z moją podopieczną oraz jej rodziną. Staram się na bieżąco, wiedzieć jak się czuje i co u niej słychać.

SV: W jakiej formie najchętniej spędza Pani czas wolny na zleceniu?

D: Z reguły na zleceniach są to dwie godziny wolne w ciągu dnia, teraz pierwszy raz na zleceniu mam trzy godzinny. Od 14:00 do 17:00, a tak zazwyczaj jest od godziny 14:00 do 16:00. Odpoczywam w domu, raczej nigdzie nie wychodzę. Jeżeli jest ogród i pogoda, to relaksuję się na świeżym powietrzu. Gdy, wybieram się na spacer to zawsze zabieram moją podopieczną, samej nigdy w domu jej nie zostawiam. Czasami położę się na drzemkę. Lubię rozwiązywać krzyżówki, oglądać telewizję (jak jest), czytać książki, które zawsze zabieramy z Polski. Każda pani ma inne zainteresowania, polecam zabrać coś dla własnej przyjemności. 

SV: W oparciu o Pani wieloletnie doświadczenie w tej branży, co wskazałaby Pani na liście rzeczy niezbędnych do zabrania na zlecenie?

D: Każda Opiekunka ma swoje ulubione rzeczy, które zabiera. Ja na zlecenia zawsze jadę swoim samochodem, więc mogę zapakować te bardziej i te mniej potrzebne rzeczy. Dla rozrywki biorę dwie książki, bo jak mi jedna nie odpowiada to zawsze mam drugą, krzyżówki i łamigłówki. Zawsze ,i warto o tym pamiętać, zabieram klapki pod prysznic oraz swój ręcznik. Pakuję małą apteczkę, w której mam swoje lekarstwa, plastry i bandaże. Oczywiście ubrania, kosmetyki, ale od zawsze zabieram również swoje sztućce. Mimo, że teraz są zmywarki, to jednak zawsze wolę mieć swoje. Latem, jak były w Niemczech takie mocne upały, to przywiozłam ze sobą mały wentylator. Bez niego bym chyba nie przetrwała.

SV: Jak wygląda Pani cały proces przygotowania się do wyjazdu?

D: Zawsze wolę wiedzieć nieco szybciej, kiedy wyjeżdżam na zlecenie. Przed wyjazdem umawiam się do lekarza, zamawiam lekarstwa, wykupuję recepty, załatwiam wszystkie formalności w Polsce. Zawsze idę do fryzjera. 🙂 Sprzątam mieszkanie, opróżniam lodówkę. Robię małe zakupy, do Niemiec zabieram wędliny. Moja podopieczna i jej rodzina bardzo lubią nasze polskie wyroby, w szczególności szynkę wawelską. Pakuję swoje rzeczy, małe pamiątki dla rodziny do walizki, jednak nie zawsze się mieszczę, na szczęście jadę samochodem. I w drogę 🙂

SV: Korzystając z okazji z pobytu w Niemczech, co warto tam kupić? Czy są jakieś rzeczy godne polecenia, które są trudno dostępne w Polsce? 

D: Na zleceniu w Niemczech często kupuję czekoladę niemiecką dla rodziny i przyjaciół oraz niemieckie kakao Kaba o smaku truskawkowym i bananowym. Ta tarta truskawka jest bardzo dobra do jogurtów, my z wnuczką i synem uwielbiamy to połączenie. Przed wyjazdem do kraju kupuję swoją ulubiona kawę, a dla rodziny takie małe kiełbaski kabanosy w Aldiku. Z chemii to kupuję tylko środki odplamiające, bo są bardzo dobre.

SV: Co poradziłaby Pani osobom rozpoczynającym pracę w branży opieki nad osobami starszymi? Na co powinny zwrócić szczególną uwagę?

D: Wyjechać z pozytywnym nastawieniem. Warto być miłym, elastycznym i otwartym. I – jak ja to mówię – oddać swoje serce. Traktować podopiecznych, jak fajnych przyjaciół, członków rodziny. Rozmawiać z nimi o różnych sprawach, poopowiadać o swoim życiu prywatnym. Otworzyć się przed nimi, to oni odwdzięczą się tym samym. Wszystko zależy od naszego nastawienia i samopoczucia. 

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Zapraszamy do lektury następnych wywiadów, które pojawią się już niebawem.